Komin czarnej pantery DIY

01:10 Dorota Stefańska 3 Comments




W mojej sterylnej czarno-białej kuchni ciągle panuje rozgardiasz. Śnieżnobiała posadzka jest usypana z płatków śniadaniowych, które niczym czerwony dywan prowadzą nas w  monochromatyczną przestrzeń. Oto mały niedźwiedź zaatakował półkę śniadaniową i jednym zamaszystym machnięciem uwolnił słodką zawartość. Szafki strzelają na tiponach oswobadzając  kolejne kubki , sztućce (które uwielbiają spadać z brzękiem na podłogę), talerze z mojej zastawy ślubnej (te jednak ostatnio zbyt często brzdękają po raz ostatni w swoim kwadratowym życiu - ginąc w starciu z posadzką), przyprawy 'prawie'szczelnie zakręcone w słoikach. Wszystko to wyskakuje spod białych frontów i usadza się jak mała widownia na blatach, stole i pod nogami. Oto pani domu przystąpiła do przyrządzania rodzinnej strawy.  Obierki nie lubią być w koszu (o tym jest przekonany mały niedźwiedź dzielnie uwalniając je podczas obierania). Na płycie bulgocze zupa, ziemniaki kipiąc doprowadzają do głośnego sprzeciwu układ elektryczny. Ścierki ratują powódź, sytuacja opanowana, ziemniaki ochoczo przyjmują do swej kąpieli szczyptę soli. Nóż szefa kuchni skacze po desce, młynek mieli pieprz, kwaśna śmietana zabiela swoją białością. 
Godzina zero.
W przestrzeni pojawiają się dwa nowo przybyłe osobniki domowego ogniska.  Pachnąca kuchnia pełna jest teraz radosnych okrzyków powitań, wykrzyknień o pomoc w oswobodzeniu się z powłok wierzchnich i szumu wody myjącej ręce. Pani domu zamienia się w szybko uwijającą się bufetową. Talerze lądują na stole, na nich ciepła strawa. Niedawno-przybyli krytycy kulinarni smakują efekty poczynań mamy i małego misia przy akompaniamencie radiowych hitów. Jest jeszcze głośniej, jeszcze cieplej, jeszcze milej.







Komin uszyty z czarnego sztucznego  futra 30cm / pepitka / złoty suwak / zawieszka ważka



3 komentarze:

  1. super tekst i zdjęcia :) Bo że komin super, już chyba mówiłam nie raz... i nie dwa :)
    WZ

    OdpowiedzUsuń
  2. Komin bardzo elegancki. A tekst niesamowity. Hehe. Powinnas jeszcze ksiazki pisac ��.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorotka, w ogóle się nie zmieniasz - egzaltowana jak zwykle ;)

    OdpowiedzUsuń